Bardzo dobra książka pod bardzo źle przetłumaczonym tytułem

Bardzo dobra książka pod bardzo źle przetłumaczonym tytułemimage003

Eric Weiner, Genialni. W pogoni za tajemnicą geniuszu, tłumacz. Ewa Kleszcz, PWN, Warszawa 2016, stron 414, cena – 39.90 zł.

            Nie wiedziałem kim jest autor, kiedy sięgnąłem po tę książkę, którą nota bene znalazłem w księgarni na dziale książek podróżniczych i reportaży. Tymczasem nie jest to ani typowy opis podróży, ani reportaż o miastach i regionach, które odwiedził autor. Owszem, odwiedził on wybrane miejsca, ale nie po to, by opisywać, co tam w nich słychać, lecz po to, by znaleźć odpowiedź na pytanie, jak to się stało, że w odpowiednim czasie historycznym w tych miejscach nastąpił wybuch prawdziwej twórczości i ujawnili się twórcy genialni. Zachodzę w głowę, dlaczego tak renomowana oficyna, jak PWN, nie przetłumaczyła dosłownie angielskiego tytułu tej książki, który brzmi: „The Geography of Genius. A Search for the World’s Most Creative Places from Ancient Athens to Silicon Valley” („Geografia geniuszu. Poszukiwanie najbardziej twórczych miejsc na świecie od starożytnych Aten do Doliny Krzemowej”)? Po co w tytule „pogoń” i „tajemnica”?

Jest to znakomicie napisana rzecz dobrze przygotowanego do niej dziennikarza, który pojechał do Aten, Hanghzou w Chinach, Florencji, Edynburga, Kalkuty, Wiednia i Doliny Krzemowej, i wszędzie tam zastanawiał się z zaproszonymi do rozmów, mieszkającymi tam osobami (badacze, historycy, przewodnicy, dziennikarze itp.), dlaczego skupiska geniuszy pojawiły się właśnie tam i w konkretnym czasie. Jest to zatem książka z zakresu socjologii, a nawet antropologii twórczości, a autor często sięga do dobrze wybranych i znanych nam badań Gardnera, Csikszentmihalyi’ego czy Sawyera, najczęściej zaś do Deana Simontona, którego odwiedził w jego prywatnej pracowni w Kalifornii. Polemizuje też z uproszczeniami teorii klasy twórczej i Richardem Floridą, twierdząc, że twórcy potrzebują czegoś więcej niż tolerancji, talentu i wysokiej technologii. Czytelnik znajdzie autorskie odpowiedzi na powyższe pytanie, których udziela Weiner ostrożnie i w bardzo klarowny sposób. Już dawno nie czytałem tak świetnej pracy z kreatologii popularnej, książki rzetelnej, mądrej, skrzącej się dowcipem i dystansem do samego siebie, a przy tym podpartej dociekliwością i głęboką wiedzą. Do mojego notesu trafiło wiele kapitalnych sformułowań Weinera, na przykład: „Geniusz może być nadąsanym introwertykiem jak Michał Anioł albo wesołym ekstrawertykiem jak Tycjan” (s. 18); „Artysta naprawdę przymierający głodem nie tworzy niczego poza własnym nieszczęściem” (s. 62); „Droga do mądrości jest wybrukowana dobrymi pytaniami” (80); „Nic nie zabija kreatywności bardziej niż całkowita pewność” (s. 171). Czytając podsumowania autora o tym, że miejsca szczególnie stymulujące rozwój geniuszu to takie, w których ścierają się różne kultury i paradygmaty, działają twórcy dociekliwi, uparci i umiejący dokonywać syntez, mający wsparcie we wcale nie tak tolerancyjnych mecenasach, tworzący w grupie albo wbrew niej, ale zawsze w kontekście społecznym – zastanawiam się, czy warunki te spełnia Łódź, mająca oficjalne hasło „Łódź kreuje”? Końcowa definicja kreatywności Weinera jest następująca: „Kreatywność jest związkiem, który rozwija się na skrzyżowaniu osoby i miejsca” (s. 385). Trzeba umieć je przekroczyć …

Na koniec warto też zauważyć, iż książka ma naukowy aneks, w którym znajdziemy bogatą bibliografię oraz indeks nazwisk i rzeczy. Podsumowując, lektura konieczna. Serdecznie polecam!

Krzysztof J. Szmidt

1 komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *