Howard Gardner wieszczy

Ostatnie lata są bardzo płodne dla H. Gardnera, bo oto mamy jego kolejną książkę, którą wydawca opatrzył promocyjnym podtytułem na wyrost: “Kontynuacja bestsellera “. Autor przyznaje skromnie: “Chociaż nie twierdzę, że dysponuję kryształową kulą, to zająłem się tutaj umysłami, jakie będą ludziom – czyli nam – potrzebne do funkcjonowania w nadchodzących epokach” (s. 11). Te pięć typów umysłu, które “powinniśmy rozwijać w przyszłości”, to według Gardnera umysł: 1) dyscyplinarny, 2) syntetyzujący, 3) kreatywny, 4) respektujący, 5) etyczny. Umysły te, zdaniem Gardnera, są czymś innym niż osiem inteligencji: “nie są zdolnościami, lecz rozmaitymi sposobami wykorzystania rozumowania, które rozwijamy w szkole i w miejscu pracy” (s. 14). W kolejnych rozdziałach Gardner opisuje naturę każdego z tych umysłów, podając na koniec zwięzłe wskazówki pedagogiczne, jak rozwijać je w szkole i miejscu pracy. Umysł kreatywny, co nas najbardziej interesuje, Gardner definiuje jako “Wykraczanie poza aktualny zasób wiedzy i poza istniejące syntezy, żeby zadać nowe pytania, przedstawić nowe rozwiązania, wykonać dzieła wykraczające poza istniejące gatunki lub tworzące nowe” (s. 153). Widzimy tu zbieżność z wizją twórczości transgresyjnej Józefa Kozieleckiego, ale – oczywiście – Gardner do tego się nie przyznaje. Kreatywność, jego zdaniem, bazuje na co najmniej jednej tradycyjnej dziedzinie wiedzy i wymaga jej sporego zasobu, który pozwoli ocenić jej jakość oraz przydatność. Na ponad 20 stronach Gardner opisuje istotę umysłu kreatywnego, odwołując się do teorii Csikszentmihalyi,ego i elitarnego raczej podejścia do twórczości. Czytelnik znajdzie w tym tekście wiele kontrowersyjnych myśli uczonego z Harvardu, który często myli kreatywność i generowanie pomysłów z myśleniem krytycznym i nie dostrzega faktu, iż kreatywność dziecka może się realizować w formach ekspresji twórczej, a nie naukowej czy związanej z jakąś dyscypliną wiedzy. Znajdzie też kilka ciekawych myśli, jak np.: “Najważniejszym guru w tej dziedzinie (kreatywność w biznesie – K.J.Sz) był chyba Edward de Bono, omnibus z Malty” (s. 83); “Generalnie, bez kreatywności nie byłoby świata” (s. 82); “Co ciekawe, dzieci utalentowane w jakiejś dziedzinie, rzadko bywają jednostkami wybitnie kreatywnymi” (s. 86). Ja dowiedziałem się, co to jest “neotenia” (s. 88) i niestety niezbyt dużo na temat tego, jak rozwijać umysł kreatywny w codziennej praktyce edukacyjnej. Mam też wrażenie, iż źle przetłumaczono nazwy dwóch umysłów: dyscyplinarnego i respektującego. Chyba lepiej byłoby je określić odpowiednio jako “umysł przedmiotowy” i “umysł szanujący” lub “umysł poważający”.
A zatem mamy Gardnerowskie osiem inteligencji i pięć umysłów, w innych koncepcjach – dwa, sześć, czy jeszcze więcej typów myślenia, stadiów rozwiązywania problemów twórczych, operacji poznawczych itp. Kwitnie zatem swoista psychopedagogika numerologiczna i wydaje się, iż pomysłowość autorów w wynajdywaniu kolejnych magicznych liczb nie ma ograniczeń. Można zapytać, a dlaczego pięć, a nie na przykład sześć czy siedem umysłów? A może mamy jeden, holistyczny umysł? Wydaje mi się, iż Gardner coraz bardziej brnie w gąszcz pop-psychologii, czego najlepszym dowodem jest rzeczona książka. Ale przeczytać, żeby wyrobić sobie swoje zdanie, na pewno warto!

K.J. Szmidt

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *