Letni Popas PSK 2007

wolimierz2007W niedzielę 29 lipca zakończył się tygodniowy Popas Letni PSK – Wolimierz 2007. Gdyby ktoś nie wiedział, słowem popas określamy tydzień wspólnych wakacji członków naszego towarzystwa. Tym razem popasaliśmy w gospodarstwie agroturystycznym “Alchemik”, prowadzonym przez bardzo sympatycznych i profesjonalnych właścicieli – Panią Monikę i Pana Tomasza, w Wolimierzu koło Świeradowa Zdroju, na Pogórzu Izerskim. Uczestniczyło 18 osób: Beata, Jacek i Marcin z Ostrołęki, Ela, Magda, Teresa, Dorota i Edward z Warszawy, Alicja i Jacek z Bydgoszczy, Beata i Michał z Krakowa, Ania z Poznania, Ela z Zielonej Góry oraz Iwona, Olga i Krzysztof z Łasku. No i oczywiście nasz Popasowy – Janusz z Dobronia.

Miejsce – “Alchemik” lekko mistyczny, skrzypiący, niemal secesyjny, z obszernym ogrodem i polem dla siatkówki, karczmą z podcieniami do leżakowania. Z okien widok na pasmo Stogu Izerskiego i Smreka (to już w Czechach). Pracownicy ośrodka – przemili i odgadujący nasze życzenia. Pies Hoshi – przyjaciel wszystkich.

Wycieczki:

  • Miejskie do Mirska, Lubania, Leśnej, Lwówka, Lubomierza (to z filmów o Pawlaku i Kargulu), Bolesławca (w poszukiwaniu “buncloków “)
  • Zdrojowe do Świeradowa (pyszna woda w głównym domu zdrojowym oraz Niemiec na Niemcu)
  • Górskie na Stóg Izerski (1107 m npm) i jego pasmo, w czeskie Góry Izerskie (autokarem) i do Harrachova ze słynną mamucią skocznią, a nawet po kamienie do kamieniołomu (nie byłem, to nie wiem po jakie) oraz na stożek wulkaniczny;
  • Wodne – rejs stateczkiem wokół zamku Czocha po Jeziorze Leśniańskim oraz plażowanie nad nim;
  • Zamkowe do Świecia (prywatne ruiny małżeństwa archeologów), Leśnej (zamek Czocha do niedawna twierdza różnych służb mundurowych, dzisiaj udostępniony do zwiedzania); Frydlandu w Czechach (całkowicie “pełny” pamiątek zamek, nie zrabowany przez Armię Czerwoną, który zwiedzaliśmy ponad 2 godziny);
  • Drezdeńska – całodniowa wycieczka, w czasie której zwiedzaliśmy Zwinger (zamek królewski Sasów, naszych Augustów też) oraz słynną Galerię Drezdeńską (bite 3 godziny) przyprawiającą o zawrót głowy wiszącymi płótnami największych twórców, oraz stare miasto.

Szykany Twórcze

  • Warsztaty językowe w wykonaniu Doroty (język angielski) i Elżbiety (język francuski);
  • Warsztaty twórcze dla dzieci uczestniczących w Festiwalu Artystycznym, zorganizowanym przez Stację Wolimierz – Teatr Lalek (to niemal hippisowska organizacja założona przez aktorów w dawnym budynku stacji kolejowej). Prowadziły: Magda – orgiami oraz Ania – twórczość z papieru. Towarzyszyły im niemal bez przerwy bębny, na których przez trzy dni grali nieustannie osobnicy obu płci i do tego drugiej świeżości, nie wypuszczający z rąk butelek z piwem. Jeszcze raz się przekonałem, że najlepsza muzyka powinna mieć 8 elementów.

Do tego liczne popasy w domu, pokojach, w karczmie, w ogródku, spacery bliższe i dalsze. No i jak zwykle – imieniny Ani i moje, a więc tańce i hulanki. I nowość – własnoręczne przygotowanie i pieczenie pizzy (zobaczcie zdjęcia przedstawiające Jacka!). A pogoda w kratkę – od upału do ulewy.

Co było charakterystyczne w tym roku, to wielka różnorodność (góry, woda, wiatr, miasta, wsie, ruiny i zachowane idealnie zamki, kurort i opuszczone dwory, powaga i zabawa, trzy różne kraje itd.). A także bardzo zgrane afiliacyjnie i pod każdym innym względem towarzystwo. Kto w tym roku nie był, niech żałuje i myśli już o roku przyszłym (Lubuskie, Roztocze?).

Duże słowa podziękowania dla Janusza Ziarnika – naszego Popasowego, za znalezienie miejsca naprawdę mistycznego i dzielne wodzenie nas w czasie Popasu.

KJSZ

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *