“Neurodydaktyka”, czyli jak twórczo nauczać, by rozwijać mózg i procesy poznawcze

Tym razem chciałem naszym Członkom polecić książkę, która tylko z pozoru wydaje się tematycznie być niezwiązana z obszarem naszych żywotnych zainteresowań, jakim jest twórczość i nauczanie kreatywności. Uważna lektura pracy dr M. Żylińskiej dowodzi, iż dydaktyk twórczości znajdzie tu wiele cennych treści. Bo moim zdaniem Autorka napisała podręcznik neurodydaktyki twórczości.

Marzena Żylińska jest specjalistką językoznawstwa, uzyskała doktorat na UAM w Poznaniu w 2006 roku, zajmuje się naukowo metodyką i neurodydaktyką. Jest wykładowcą w Nauczycielskim Kolegium Języków Obcych w Toruniu i w Dolnośląskiej Szkole Wyższej we Wrocławiu. Interesuje się również wykorzystaniem nowych technologii w nauczaniu. Współorganizuje europejski projekt “Zmieniająca się szkoła” i prowadzi blog “Neurodydaktyka, czyli neurony w szkolnej ławce”. Rekomendowana tu książka jest jedną z pierwszych w Polsce systematycznych publikacji poświęconych neurodydaktyce, czyli teorii nauczania opartej na najnowszych badaniach nad mózgiem człowieka. I zgodnie z tym zawiera rozdziały poświęcone biologicznym podstawom pracy mózgu, jego organizacji i procesom sprzyjającym rozwojowi zdolności poznawczych. Bazując głównie na niemieckich badaniach nad rolą mózgu w uczeniu się M. Żylińska krytykuje współczesny system szkolny i szkoły, które oddały się we władanie bożkom Testu i Pomiaru i kompletnie nie biorą pod uwagę ustaleń badań neurobiologów, a potem – na koniec książki – zarysowuje pozytywny program dydaktyki sprzyjającej rozwojowi mózgu i uczeniu się. Ten pozytywny model ma bardzo dużo wspólnego z proponowaną przez pedagogów twórczości koncepcją nauczania myślenia i działania twórczego (np. akcent na stymulowanie ciekawości poznawczej i myślenia pytajnego, na konstruowanie wiedzy płodnej poprzez próby, eksperymenty i działania praktyczne, na uczestnictwo aktywne w projektach i tolerancję dla błędów w rozwiązywaniu problemów otwartych, na współpracę i komunikację). Świetnym pomysłem jest zaprezentowanie na koniec rozbudowanej tabeli, w której Autorka zestawia cechy nauczania (twórczego) przyjaznego mózgowi z cechami tradycyjnego modelu ignorującego ustalenia neuropsychologów. Spójrzmy, czy nie jest to stanowisko pedagogów twórczości, gdy czytamy takie zdanie: „Dlatego tak ważne jest, czy szkoła uczy odpowiadania na pytania, czy raczej ich zadawania, czy wspiera postawę odtwórczą czy twórczą, czy uczy wyrażania własnych czy cudzych myśli”, s. 280).

Mimo trudnego tematu książka napisana jest jasnym, klarownym językiem, bez epatowania czytelnika nadmiarem specjalistycznych pojęć. Polecam jako lekturę konieczną, najlepiej połączoną z książką prof. Manfreda Spitzera “Cyfrowa demencja”, która narobiła już wielkiego szumu w Europie. O tej drugiej fascynującej książce, do której M. Żylińska napisała wstęp, napiszę innym razem.

Krzysztof J. Szmidt

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *