“Odlot” Edwarda de Bono

Mam przed sobą nową książeczkę Edwarda de Bono i nie mam wątpliwości, iż twórca koncepcji myślenia lateralnego i pomysłodawca pewnych prostych narzędzi usprawniających procesy myślenia mówiąc potocznie ma odjazd umysłowy. Oto bowiem wymyślił, jak twierdzi, nową religię – 5 + (plus), opartą na czterech głównych czynnikach: szczęściu, humorze, pomocy oraz zdrowiu. Co więcej, powołał specjalną organizację, złożoną z sieci tzw. energetyzerów, którzy poświęcają “swoją energię dla tworzenia ram działania 5+” i zapewniają “pomoc oraz zaplecze dla tych, którzy korzystają z tej koncepcji” (s. 65). Każdy, według de Bono, może zostać energetyzerem. Głównym zadaniem tych “kapłanów” nowej religii ma być zbieranie grzywien od innych ludzi w grupie: 60% wartości grzywien zachowują dla siebie, pozostała część przesyłana ma być do siedziby głównej, którą jest oczywiście fundacja autora. Grzywny to pieniądze od wyznawców nowej religii, którzy podjęli się aktów pomocy i ich nie zrealizowali. Te akty określane są w języku de Bono jako “pony”, czyli “pozytywne grzechy”, z których możemy być dumni. Pon oznacza “działanie, które jest pomocne, konstruktywne i przynosi korzyść innym” (s. 45). Realizacja nowej religii polega na tworzeniu codziennego planu ponów. Można dzięki temu być “waffo” – to nowe słowo oznacza, ze jesteś hojny, ciepły i ludzki. “W przeciwieństwie do cool zwłok jesteś cały i zdrów” – pisze prorok nowej religii (s.41). Rdzeń tej nowej wiary maja tworzyć: dążenie do szczęścia, humor, pomoc, nadzieja i zdrowie. Edward de Bono już rozpoczął rekrutacje wyznawców.
Jeśli to nie jest prowokacja intelektualna autora, jeśli uwierzył on w często zamieszczane w swoich książkach narcystyczne opinie o sobie samym i swej działalności, jeśli w końcu wierzy w to, co pisze w tej cienkiej książce, to rzeczywiście znajomi powinni w stosunku do niego wykonać jakiś pon – akt pomocy psychologicznej.

Nagromadzenie truizmów i pseudoprawd filozoficznych w opisywanej książce jest prawdziwie rozbrajające. Oto próbki:

  • “Więcej jest prawdy w szczęściu niż w rozpaczy” (s.20).
  • “Szczęście zależy od uwagi” (23).
  • “Szczęście jest zamierzonym nawykiem – podobnie jak dieta” (27).
  • “Działam, więc tworzę” (s. 43).

Do tej pory przymykałem oko na różnorodne intelektualne brednie Edwarda de Bono, ceniąc jego proste techniki myślenia lateralnego, które są użyteczne w pracy grupowej (ZWI, techniki prowokacji, Random Word i itp.) i uważając, iż krytykowanie tego lekarza z Malty przez psychologów jest pewną formą zazdrości o sławę. Teraz jednak widzę, iż od wielu lat świadomie zmierzał on do skonstruowania pseudonauki i pseudoreligii, opartej na sekcie bezkrytycznych “energetyzerów”. Autentycznie mi doktora de Bono żal.

Krzysztof J. Szmidt

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *