Prawdziwy misz-masz wcale nie dla „bystrzaków”

W popularnej serii „Dla bystrzaków” (a tak naprawdę dla „Dummies”, czyli mało lotnych myślowo) David Cox opublikował gruby poradnik rozwijania zdolności twórczych. Nie znam autora tej książki z innych publikacji, czytam, iż jest „kreatywnym konsultantem biznesowym” i zajmuje się „zakładaniem, nabywaniem i sprzedawaniem doskonale prosperujących firm”. Jest ponadto dyplomowanym praktykiem NLP (neurolingwistycznego programowania), studiował sztuki piękne i ukończył studia z psychologii klinicznej (gdzie i na jakim poziomie wydawca nie wspomina). Już wzmianka o NLP powinna obudzić we mnie czujność, ponieważ jest to pseudonaukowy nurt w treningach psychologicznych, którego główne zasady zostały podważone i obśmiane przez autorów poważnych badań. I, niestety, to przywiązanie Autora do niektórych zasad NLP daje o sobie znać w całej książce. A książka jest tak pojemna treściowo, że mam wrażenie nieuporządkowanego misz-masz, w którym omawia się wszystko, co tylko Autorowi kojarzy się z kreatywnością. Wszystko w zasadzie jest tutaj „kreatywne”: „kreatywne nastawienie”, „kreatywne działania”, „myśleć kreatywnie”, „kreatywne rozwiązywanie problemów”, „kreatywna zabawa”, „kreatywny duch”, „kreatywne firmy”, „kreatywne miejsce pracy”, „kreatywne postaci”. Kreatywność można w sobie rozbudzić, można otworzyć się na kreatywność, czerpać z niej, przyjąć nastawienie na kreatywność, można „celebrować kreatywną moc szczęścia”, używać „kreatywnej świadomości”. Wydaje się, iż Autor traktuje kreatywność jako zewnętrzy (czasem wewnętrzny) zasób, który uruchamiamy, pobudzamy, korzystamy z niego dowolnie i gdy tylko zechcemy, jakieś takie źródło, do którego idziemy z wiaderkiem w potrzebie. Czyta się te 340 stron łatwo i miło, tekst jest bardzo mocno ustrukturowany, chyba aż za mocno. Niestety, ten poradnik rozwijania kreatywności – podobnie jak wiele innych poradników– łączy sprawdzone fakty o twórczości z wieloma mitami, przedstawia je jako prawdy objawione, przywołując zgrane już niemiłosiernie anegdoty o Archimedesie, Gutenbergu i Edisonie. Przykro mi, że kolejna książka „z naszej półki” jest obiektem mojego krytycznego marudzenia, ale naprawdę poza dwoma ciekawymi ćwiczeniami (kapitalne „Wchodzi koń do baru i mówi …) nie znalazłem tu niczego nowego i oryginalnego, ale też solidnego i rzetelnego. Wniosek: niekoniecznie!

Zastanawiam się, czemu polscy wydawcy nie sięgną po „Zig zag” Keitha Sawyera czy „Thinkretoys” Michaela Michalko?

David Cox, Kreatywne myślenie dla bystrzaków, Wydawnictwo HELION, Gliwice 2015, s. 340, cena: 39.90 zł.

Krzysztof J. Szmidt

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *