Richard Florida – Narodziny klasy kreatywnej

Z prawdziwym zaskoczeniem, bo nic nie wiedziałem o zamiarach wydawniczych Narodowego Centrum Kultury, ujrzałem polskie wydanie najgłośniejszej książki amerykańskiego specjalisty geografii ekonomicznej i przestrzennej, prof. Richarda Floridy. “Narodziny klasy kreatywnej” (ang. “The Rise of the Creative Class and How It’s Transforming Work, Leisure, Community and Everyday Life”) zostało wydane w USA w roku 2002 i narobiło wiele szumu naukowego, a autor książki od tamtej pory stał się prawdziwą gwiazdą medialną. Bo rzeczywiście tezy Floridy są prawdziwie rewolucyjne i nie dają spać ekonomistom, socjologom i psychologom społecznym, lubiącym wieszczyć kierunki rozwoju gospodarki i społeczeństwa. Florida, o czym wielokrotnie i chyba jako pierwszy w Polsce pisałem w różnych publikacjach, co pozwala mi się uznać za promotora tej teorii, zdecydowanie twierdzi, iż powstała na naszych oczach nowa klasa społeczna, która ma wszelkie cechy klasy w rozumieniu marksowskim – klasa twórcza. Jak powstała, kto ją tworzy, jakie jest miejsce i funkcja w gospodarce i społeczeństwie, czym się różni od innych klas, jakie wyznaje wartości i jakie style życia uprawia i gdzie, w jakich regionach świata i USA lubi mieszkać i pracować – o tym jest ta kontrowersyjna książka. Bo Florida nie cieniuje swych sądów, mówiących o tym, że tradycyjne społeczeństwa ślepe na kreatywność są skazane na regres, że kapitał społeczny w postaci więzi z innymi osobami szkodzi twórczym ludziom, że o potencjale kreatywnym środowiska społecznego świadczy najlepiej Wskaźnik Gejów i Wskaźnik Bohemy itp. Książka opisuje też dobrze już nam znany Indeks Kreatywności regionów geograficznych, zawierający trzy grupy wskaźników: Talent, Tolerancję i Technologię. Kiedy czytałem tę książkę w 2002 roku w wersji angielskiej, to przedstawiciele klasy twórczej według opisu Floridy bardziej mi się podobali. Dzisiaj mam wiele wątpliwości, czy wzorzec osobowy lansowany przez Autora może być pedagogicznie i psychologicznie cenny. Wychodzi bowiem na to, iż typowy przedstawiciel klasy twórczej to pomysłowy, wiecznie pracujący, infantylny egoista, lubiący jeździć na wrotkach, słuchać tylko rocka, bawić się do czwartej nad ranem na mieście i unikać głębszych więzi społecznych, a przy tym nieangażujący się w żadne działania na rzecz społeczności lokalnej. Rzecz jasna, singiel bez rodziny i tym bardziej bez dzieci, ceniący nade wszystko doznania i dla nowych doznań żyjący. Zmieniający ciągle pracę i miejsce zamieszkania, żeby móc tworzyć, ale nie zakorzenić się w firmę, rodzinę czy osiedle. Lubiący mieszkać tam, gdzie jest wielu gejów, tworzących nowe i bezpieczne wspólnoty kulturowe, przypominające niegdysiejsze bohemy artystyczne.
Książka Floridy jest bardzo potrzebna pedagogom i psychologom twórczości, bo w przeważającej części opisuje konieczność rozwijania w dzisiejszym świecie twórczych stylów życia i realizację innowacji w nowym typie fabryki czy firmie (mniej w szkole). Wiele tez Autora, wszak napisanych jeszcze przed kryzysem finansowym lat 2009-2010 i krachem wielu “firm kreatywnych”, brzmi dzisiaj kontrowersyjnie. Ciekawe, co dzisiaj, gdy wielu twórczych informatyków Amerykanów nie może spłacić łatwo zaciągniętych kredytów na nową wieżę stereo lub “brykę”, Florida by zmienił w swych poglądach. Bardzo trudno jest być dzisiaj prorokiem!
Serdecznie namawiam do lektury tej słynnej książki, choć mam wiele zastrzeżeń do tłumaczenia. Tłumacze bowiem przyjęli stałą zasadę, iż “creative” trzeba tłumaczyć każdorazowo jako “kreatywny”, a nie “twórczy”, “pomysłowy” czy podobnie. Stąd nawet tytuł “Narodziny klasy kreatywnej” w mojej opinii jest błędny, bo lepiej w języku polskim, ze względu na tradycje opisywania klas społecznych, brzmiałby tytuł “Narodziny klasy twórczej”. Wszystko dla tłumaczy jest “kreatywne”: proces jest “kreatywny” zamiast twórczy, klasa kreatywna dostarcza “kreatywności” zamiast twórczości (s. 21), dziedziny twórczości artystycznej czy technicznej to “kreatywność kulturalno-artystyczna” lub “kreatywność technologiczno-gospodarcza” (s. 28). Gospodarka jest kreatywna, praca jest kreatywna, klasa jest kreatywna, talenty są kreatywne, nawet era jest kreatywna. W sumie zapomnieli o słowie “twórczość”, “twórczy”, “tworzyć”. Mimo tych zastrzeżeń lektura konieczna!!!

K.J. Szmidt

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *